|
O
JACHTACH W STARSZYM STYLU Na
tzw. Zachodzie, miłość do łodzi w starszym stylu manifestuje
się na każdym kroku.
Specjalistyczne czasopisma, wydawnictwa i sklepy. Spotkania, parady, zloty (spływy ?) i regaty, wszystko pilnie śledzone i komentowane przez prasę i TV.W
niektórych imprezach (np. Brest) bierze udział ponad dwa tysięce
oldtimer’ów !
Jeśli
w polskim internecie głucho na temat jachtingu klasycznego, to pewnie
dlatego, że drewnianych łódek jeszcze u nas dostatek. Sądzę,
że nasze żeglarstwo przejdzie podobną ewolucję co zachodnie,
tyle że dużo szybciej. Napisałem więc płomienny tekst, który po krótkim namyśle wyrzuciłem na śmietnik. W
końcu drewno i jachty z drewna obroniły się na całym świecie
bez mojej pomocy, obronią się i u nas. O
wyższości konstrukcji tradycyjnych nad nowoczesnymi napisał
C.A.Marchaj w « Dzielności Morskiej ». O
trwałości jachtów drewnianych i poliestrowych (« chemicznych »jak
je nazywa Louis Pillon) wszyscy wiedzą. O
sprawach gustu się nie dyskutuje. Poprzestanę
więc na kilku radach : Jeśli
chcesz, by twoi przyjaciele bez problemu odnajdywali twój jacht w portach i na
kotwicowiskach ; Jeśli
chcesz, by twoi wrogowie nie cumowali obok ciebie przez przypadek ; Jeśli
chcesz, by jacht dokonujący wielkich wyczynów na środku jeziora był
przez wszystkich rozpoznawany jako twój ; Jeśli
chcesz, by to przy twoim jachcie zatrzymywali się wykształceni,
inteligentni i wrażliwi na piękno ludzie płci obojga;
- To
natychmiast sprzedaj, albo oddaj w byle jakie (dobre go nie wezmą) ręce
twój anonimowy, fabrycznie zbanalizowany,
chemiczny seryjniak i zdobądź się na prawdziwy, drzewienny jacht.
Radzę
się pośpieszyć. Być może już jutro znajdziesz na
kadłubie pierwszy bąbel straszliwej
osmozy, pokład zatrzeszczy pod stopą, zwiastując nieodwracalny
proces krystalizacji, a
poliester nasiąknie wodą dostającą się przez spękania
w żelkocie, jak niemożliwa do wyżęcia gąbka. Jeśli
jesteś szczęśliwym posiadaczem łódki drewnianej, nie
sprzedawaj za żadne skarby. Dbaj,
konserwuj, hołub. Nawet generalny remont ze zdarciem farby do gołego
drewna kosztuje taniej, niż kuracja kadłba dotkniętego (walniętego !)
osmozą. Przy
obecnym zaopatrzeniu rynku, konserwacja drewnianych łodzi nie przedstawia
żadnego problemu. Zobaczysz,
już niebawem twoja słomkowa
omega czy lśniący lakierem rambler, staną się przedmiotem
morderczej zawiści. Pamiętajmy
co mówił kpt. Noe, praprzodek wszystkich żeglarzy : « Gdyby
Bóg chciał, by jachty były z tworzyw sztucznych, to stworzyłby
plastykowe drzewa ». A jak wiadomo kpt. Noe miał informacje (... i podobno także plany swojego okrętu ) ze źródeł raczej godnych zaufania.
|